ach te wakację.

Witajcie. O to znowu czeka mnie wakacyjny odpoczynek od komputera buu :), a to zasprawą wyjazdu w ponoć piękne bieszczady. Miejscowość, do której jade nazywa się bodajże solin. Jadę tam do domku agro turystycznego. Nie stety mam pewne obawy, czy nas aby nie oszukają.
A wy jak macie doświadczenia z agroturystyką, to się nimi podzielcie. Komentarze jak najbardziej wskazane.
AA teraz sajo nara :)

Tyniec mały, czyli pobyt u kuzyna.

Ach. Ta moja miłość do komputerów:)
Zdenerwowany tym, że kuzyn mnie wyciągnął z haty Do siebie jakieś 10 km od mojego przytulnego domku, zabrałem oprogramowanie i sprzęt do nasłuchu i wio na tyniec :) Myśląc, że nici z pobytu na necie klołem pod nosem :) a niech to szlak trafi!
Po jadło się truskaweczek, pożeczek, i innych tego typu bajerów i odrazu do kuzyna z wiadomą prośbą ( ach jak ja kocham pendrive :)).
Czem prędzej odpaliłem nvda, tt (Klaanga też nie zabrakło :) )Sprawdziłem, co miałem sprawdzić i lekko zmartwiony, bo pewna osoba mi nieodpisała poszedłem na nasłuchy.
Ach iluż to tam krutkofalowców nie złapałem, cqcq, cqcq, cqcq,cqcq, cqcq, i tak w kółko :) Zaciekawiła mnie jednak rozmowa o węglu w piecu, 3 krutkofalowców.
Trochę mnie to zdziwiło, bo zwykle gadają o antenach, i nie w icgh interesie jest rozprawianie o piecach węglowych :) Tak dotrwałem do 3 w nocy przy odbiorniku
Następny dzień miał być w mojim mniemaniu tym gorszym, takim, jakiego niechciałem. Po nie odwzajemnionych sygnałach, czem prędzej dopadłem mirandę. W między czasie odkryłem u kuzyna jakąś lipną kamerkę internetową. Yesyesyes. Mogę gadać nma tt. Tak spędziłem 2 godziny z kolegami. Potem mała przerwa. I znów czas oczekiwania i zmartwienie, czy aby ta osoba żyje? Czy aby napewno podczas wakacyjnych wojarzy wszystko było z nią w porządku.
I nagle.
Dźwięk dostępności w mirandzie, komunikat: Marzenka dostępny. Uff. Nic jej nie jest. Po chwili byłem jeszcze bardziej zadowolony, i uspokojony, bo napisała, i mnie pociieszyła.
I znowu wruciła nadzieja. Choć mawia się, że nadzieja matką głópich. A może ja jestem głupi?
Z tym pytaniem wruciłem do mojego kochanego wrocławia.
Podsumowanie w nieco lżejszym stylu, znajdowało się przez jakiś czas w opisie.
Puki co kończę balladę. Dobrej nocy. Ps: Z pozdrowieniami dla pewnej osoby.

i znowu… Reaktywacja

A jednak się stało!
Zainspirowany niedawnymi przeżyciami, oraz wydarzeniami, postanawiam z racji tego, że mam teraz trochu wolnego czasu (w końcu wakacje) wypisać się za wszystkie czasy, i walnąć niespełnioną obietnicę, że to ostatni wpis o reaktywacji :) No więc.
Ostatnimi czasy ukojony myślą, że to koniec roku szkolnego ale zdołowany pewną sytuacją, o której już tu może kiedyś pisałem, gram i pierdzę :)
Nie stety poprawka nie dała mi do myślenia, fakt, że toto trochu pani nabroiła :) ale tego co się stało, już się nieodstanie (trzeba będzie znowu zrobić przedwczesne przywitanie ze szkołą:)). Jednym słowem: Powturka z histori (jak to się przyjęło mawiać w naszym pięknym kraju).
w Poniedziałek byłem u kuzyna (na co poświęcę następny wpis).
A teraz tak sobie egzystuję z klawiaturą przedemną.
Myślę, że na tyle wystarczy :) Pozdrowienia z gorącego jak patelnia Wrocławia!

Czy wam też się przejadło?

Wszyscy wiemy, co się stało w sobotę 10 kwietnia.
Uważam, że nie ma sensu się rozpisywaćź o tym za nadto.
Mamy żałobę, i na ogół jest tak jakoś inniej.
Ja jednak mam już powoli tego dosyć.
Chciał bym, aby w radiach ramówka wruciła do normy, by temat tragedii narodowej zniknął wreszcie z pierwszego planu, by wszystko wruciło do tak zwanej normy.
Pewnie nie którzy uznają mnie za jakiegoś antychrysta albo heretyka, ale na co komu tydzień zgody, w dodatku jakiejś takiej nieszczerej, by potem znowu chwycić za bat?
Sam tego nie jestem w stanie wyjaśnić.
Uff. Jak to dobrze że bodajże dziś kończy się żałoba narodowa.
Ale w sumie cuż z tego, kiedy to przez jakieś jeszcze parę dni będą trąbić o tej tragedi?
Cuż. Muszę kończyć, bo widzę, że słowa mnie zapędzają w zły kierunek.

Miłość, a może kariera?

Tego wpisu miało tu teoretycznie niebyć. Ale wczoraj o 2 w nocy, doszedłem do wniosku, że muszę to z siebie wydusić, i się poprostu najzwyczajniej wyżalić.
O tuż ostatnimi czasy zakochałem się Nie miłosiernie.
Osobie zainteresowanej powiedziałem to 3 tygodnie temu.
Był wspulny obiad, po którym wruciłem do domu z uśmiechem na twarzy, ndzieją i radością.
Ktoś pomyśli: eee jakieś pierdolenie.
Ale cuż, takie już życie scenariusze piszę.
Sęk w tym, że czekam już 3 tygodnie na jakiś znak, na coś co by mogło wskazywać czy ta osoba chce ze mną spendzać wspulne chwile.
Pojawił się jeszcze jeden dylemat, o którymjest naskrobnięte w tytule tego wpisu.
Otuż ukochana zostaje u nas w liceum, ja natomiast chciałem jechać na tyniecką
Jednak doszedłem do wniosku, że chyba warto zepsuć sobie karierę dla niej, i poprostu zostać.
A teraz ja wam przyżekam, że więcej tego typu żali nie będę wam chyba prawił, i do następnego w pisu, jak przywykłem to mówić :)

Trza to wreszcie po układać

Witam.
Jak wszyscy widzieli, i za pewne widzą, ten blog jest szczytem moojego lenistwa.
Postanawiam jednak to zmienić.
Przedewszystkim trzeba po wkładać wszystko na swoje miejsce, a wpisy, które uznam za bezsensowne po usuwać.
To tyle obietnic. Biorę się do roboty.

Miranda.

Hej.
Coś mnie wzięło nareszcie na postawienie mirki na swym kompie,
Niby wszystko ok, ale.
Największym problemem jest gg, bo do starego kąta zapomniałem hasła, a nowego niemoge założyć, bo operatorzy z solony jakieś ślepe:d
Uważam, że piciok powinien dostać nobla za dostępność swojej mirandy, chociaż prawdę mówiąc, to ani talking miranda od tmantva, ani mirka andrego nieuświadczyły u mnie testów.
Ok. rozpisałem się coś za nadto, więc czas zakończyć.
Do następnego wpisu.

naprawiłem radio.

Witam po dość długiej niebytności na blogu.
Dziś mnie wzięło na naprawę mojej szerokopasmówki. A więc z pomocą oka zlutowałem jacka, który się uwcześnie poluzował.
Ale chyba żeśmy źle coś zrobili, bo za huja pana niechce działać na słuchawki.
Głośnik ok, a słuchawki do dupy, z tego powodu jestem zdenerwowany trochę.

ah te egzaminy.

Witam. Dość długo tu niepisałem, więc postanawiam odświeżyć blodżek :) A więc. Od dziś do piątku, mam testy gimnazjalne, narazie prubne, ale jednak jakiś stresik jest. Dziś akurat pisałem część humanistyczną, i poszło nadzwyczajnie gładko. Nienapisałem tylko rozprawki. Zobaczy się jak to jutro będzie. Jutro piszę część matematyczno-przyrodniczą, i obawiam się, że będzie ciężko, bo jak pamiętacie, w sierpniu z matmy miałem poprawkę, i znów jestem zagrożony.
Ale jak to mawiają. Pożyjemy, zobaczymy.

Monopoly.

Hej. Jeśli ktoś jest ciekawy, co robie ostatnio na mojim pccie poza byciem na klango, to ten wpis rozwieje wszelkie wątpliwości.
Otuż jest taka gierka, co się monopolly zowie, w którą namiętnie gram ostatnimi czasy. Bilans jak narazie taki sobiem, bo do tej pory mam 4 wygrane, z czego ostatnia sensacyjnie z anglikiem, którego rozgromiłem w 30 minut.
Jest wiele niezdobytych fortec, ale jedna kusi mnie szczegulnie. To niejaki djmenel, znany tu bardziej jako pawe. Raz z nim przegrałem, a wczoraj poddałemm się, po wykalkulowaniu braku jakich kolwiek szans na wygranie.
To tyle mojich wypocin na ten czas. Narka szparka i gitarka.

Następna strona »